Dawno Cię nie widziałam Aniu... To zdanie sprawiło, że coś we mnie się zagotowało. I mimo, że serdecznie lubię Panią, która je wypowiedziała, nie byłam w stanie powstrzymać się od:
Haniu, druhno Haniu!
Lubię moje imię. Jestem z niego całkowicie zadowolona. Jest proste, łatwe w pisowni i w moim roczniku nie nie było popularne. Uchroniło mnie przed nieszczęsnym imieniem, które nadano mi jago drugie. Cierpię zawsze patrząc na dowód osobisty, gdzie jak byk stoi Hanna Bogumiła (o ironio!).
Haniu, druhno Haniu!
Lubię moje imię. Jestem z niego całkowicie zadowolona. Jest proste, łatwe w pisowni i w moim roczniku nie nie było popularne. Uchroniło mnie przed nieszczęsnym imieniem, które nadano mi jago drugie. Cierpię zawsze patrząc na dowód osobisty, gdzie jak byk stoi Hanna Bogumiła (o ironio!).
Inną Hanię spotkałam, kiedy zaczęłam chodzić na dodatkowy angielski, jakoś w VII klasie (tak, kiedyś nie było gimnazjów, a podstawówka miała osiem klas). Teraz się boję, bowiem co drugie dziewczę zostaje Hanną i jest to trzecie najczęściej nadawane imię żeńskie w Polsce od jakiś 5 lat.
Często bywałam Anią. Jedna z moich sąsiadek do dziś mówi do mnie Aniu... Mimo moich licznych buntów, próśb i uwag. Prawda jest taka, że na Annę/Anię nie reaguję w ogóle i bywa, że słyszę coś na temat złego wychowania. Ań znam sporo (siostra mamy, siostra taty, w liceum 5 sztuk w jednej klasie, kilka ciotek). Zazwyczaj jasno tłumaczę jak mam na imię, po trzeciej próbie stanowczo.
Na liście przyjęć do liceum byłam Anną Masur (bo tak nazwiska mam z 15 różnych wersji - Masur, Mazur, Musar, Musor, Mósur, Musór, Musior, Misur... Ursus - kiedyś dostaliśmy list na takie nazwisko). Przypadek w LO przyprawił mnie prawie o zawał, bo myślałam, że się nie dostałam, a tu ... taka niespodzianka. Zwłaszcza, że niejaka Anna Mazur była uczennicą tego samego liceum w moim roczniku i zdziwiła się, że jest w dwóch klasach jednocześnie.
Pamiętam z dzieciństwa jakąś znajomą rodziców - panią Izę, która mówiła do mnie Hanula (Hanula-granula) - czego serdecznie nie znosiłam. Nie pamiętam jak ta Pani wyglądała, ale pamiętam formę mojego imienia. Wujek Jacek mówi do mnie Hanko, co jest zabawne, ale zarezerwowane wyłącznie dla niego.
Na jednej ze stron znalazłam informacje: najpopularniejszymi zdrobnieniami są:
Hania, Hanka, Haneczka, Haniusza, Hanula, Hanusia, Hanuś, Hanusia, Anulka, Anula. O zgrozo!
Jeżeli ktoś nazwie mnie Haniuszą, to zginie! W życiu nie Anula! Hania i Ania to dwa różne imiona i już (mimo, że źródło pochodzenia mają zbliżone). Nie jestem Anią!
Zatem uprzejmie proszę o: Hanię, Hankę, ostatecznie Hanuś. Pasuje mi także pełna forma mojego imienia, Hanna brzmi ładnie. Proszę także o uwzględnienie odmiany przez przypadki.
To drobna sprawa, a ja będę szczęśliwsza.
Zatem uprzejmie proszę o: Hanię, Hankę, ostatecznie Hanuś. Pasuje mi także pełna forma mojego imienia, Hanna brzmi ładnie. Proszę także o uwzględnienie odmiany przez przypadki.
To drobna sprawa, a ja będę szczęśliwsza.