czwartek, 24 kwietnia 2014

Różewicz

Jest mi smutno, dziś rano umarł mój ulubiony poeta... 

I to chyba pierwsza taka śmierć (kogoś, kogo nie znałam, a ceniłam za ogrom, różnorodność  i doskonałość twórczości), która mnie ruszyła.

Nasz "znajomość" zaczęła się od tego wiersza: 

Kochani ludożercy
nie patrzcie wilkiem
na człowieka
który pyta o wolne miejsce
w przedziale kolejowym

zrozumcie
inni ludzie też mają
dwie nogi i siedzenie

Kochani ludożercy
poczekajcie chwilę
nie depczcie słabszych
nie zgrzytajcie zębami

zrozumcie
ludzi jest dużo będzie jeszcze
więcej wiec posuńcie się trochę
ustąpcie

Kochani ludożercy
nie wykupujcie wszystkich
świec sznurowadeł i makaronu

Nie mówcie odwróceni tyłem:
ja mnie mój moje
mój żołądek mój włos
mój odcisk moje spodnie
moja zona moje dzieci
moje zdanie

Kochani ludożercy
nie zjadajmy się Dobrze
bo nie zmartwychwstaniemy
Naprawdę



Na szczęście wraz z poetą nie umierają dzieła.

*I wkurzają mnie lajki na fejsbuku pod informacjami o jego śmierci. Tu nie ma nic do lubienia.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz