"Osiągnięcia"psa Imbira w miniony weekend:
- nauczył się wypinać z szelek
- odwiedził obrzeża Puszczy Kampinoskiej (gdzie wypiął się z szelek)
- wytarzał się w martwym jeżu (tamże)
- zaliczył pierwszą, poważną kąpiel w wannie, taką z szamponem - nie było wyjścia po martwym jeżu...
- zjadł posadzony krzak hortensji pnącej (to kiepskie posunięcie było)
- wykopał i pożarł moją bazylię z zielnika (nie wzięły jej mrozy, Imbir dał radę) oraz podczas tego procederu przysypał majeranek grubą warstwą ziemi (odkopałam zmiotką)
- zjadł opakowanie środka przyspieszającego kompostowanie - w sumie nie mam pewności czy zjadł, ale pudełko poszarpał na drobne części. Sam środek był komponentem naturalnych składników, zatem psu nic nie grozi. No i zjadł to jakoś w piątek, a trzyma się całkiem dobrze (przypomnę jeża, hortensję i zielnik), więc się nie martwię.
A teraz śpi. Jest zapewne dumny z siebie, że miał taki pracowity weekend.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz