Ostatnio przez przypadek dowiedziałam się, że wydział WNT, w którym działam powinno bardziej chodzić za zarządem organizacji, jeżeli chce przepchnąć swoje pomysły i w sumie też być lubianym pośród wielu.
Zaproponowaliśmy specjalne stanowisko dla kogoś o roboczej nazwie: dupoliz lub chadzacz załatwiacz!
Maile wysyłane do zarządu powinny także zwracać uwagę. Zatem Jacek wszystkie maile odnośnie pewnego projektu tytułuje:
!!! Mega PILNE !!! .................... !!!! Jak nie przeczytas z to umrze całe stado małych puszystych kotków!
W końcu mój wolontariat w TEJ, a nie innej, organizacji był bardzo świadomy - nie poszłam drogą od zucha do harcmistrzyni, a przyszłam mając 24 lata - nie jest to tajemnicą. Podobało mi się, fascynowało mnie to i miałam dużo frajdy, satysfakcji i normalnej zwykłej radości z mojej służby/pracy. I tak na poziomie lokalnym jest fajnie, a na centralnym miks działań i chaotycznego planowania.
A teraz patrzę na to i cieszę się, że mam inne priorytety i mogę to "zlać". Wolontariusz to też człowiek, a nie darmowa siła robocza. Bawi mnie to trochę, ale z drugiej strony jest to smutne.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz