sobota, 20 kwietnia 2013

Psie zamieszanie

Mamy w domu drugiego psa. W sumie szukaliśmy od dawna psa podobnej wielkości do Aresa (zatem najlepiej dogolabradora). Przeglądałam ogłoszenia od kilku tygodni  i szukałam takiego, który: będzie duży, będzie młody i jakoś nam się spodoba.

Przy przeglądaniu ogłoszeń różnych, bo w sumie nie zakładaliśmy źródła - nie było opcji hodowla tak, schronisko nie lub odwrotnie, trafiliśmy. 

Pies w kolorze biszkoptowym, dosyć duży, ma siedem miesięcy. 
Byliśmy dziś na spacerze w schronisku w Milanówku, żeby psy zintegrować. 
W ogóle cała procedura jest całkiem sprawna. Spacer, wizyta, umowa, pies. 
Psy na spacerze się dogadały (lub zlały całkowicie), w domu było ok przy wolontariuszkach. Pies zatem został. 

Polała się pierwsza krew ... mam długi dzień. Jednak trochę spanikowałam jak się pogryzły. Nowy pies ma opatrunek na łapie (i tak musiał pojechać do weterynarza), a stary satysfakcje wygranej. Teraz jeden jest na górze, drugi na dole i odpoczywają od siebie. Jak się nie zagryzą do poniedziałku, to już będzie luz. 

Biedny Dżek zamiast na swoim posłaniu leży na podłodze przy otwartym balkonie (bo mu gorąco) i śpi. Chyba przechrzcimy go na Imbir.

A ja piję drugą melisę.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz