wtorek, 9 kwietnia 2013

Zachód słońca w Milanówku

Milanówek jest całkiem ładnym miasteczkiem...
Ma około 15 tys. mieszkańców i obszar 13,52 km², z czego coś około 46 % to tereny rolnicze (tyle pamiętam z przygotowań do rozmowy w sprawie pracę w UM).
Moje mieszkanie w Milanówku znacznie się różni od tego w Oleśnicy. Nie tylko ze względu na warunki lokalowe, że tak powiem. Trudno porównać mieszkanie w bloku z domem.
Brakuje mi ludzi: znajomych, rodziny, harcerzy...

Jednak znalazłam trzy zalety Milanówka, których Oleśnica nie przebije (no sorry, ale nie!)
  1. Stare wille - jest ich tutaj pełno, i nawet jak zbłądzę to zawsze trafiam na jakiś ciekawy dom za zakrętem. Ponieważ w Milanówku jest wszędzie daleko, a moje próby prowadzenia pojazdów kończą się kasacją przystanków, to sporo spaceruje i oglądam. Jak zrobi się cieplej chce też wybrać się do kompleksu Turczynek (nim miasto go sprzeda). Przy targu jest stara zaniedbana willa, która kiedyś musiała być pięknym domem. Wszędzie są wille o dziwnych nazwach, które kompletnie do nich nie pasują. Otoczone zielenią - ładne.  
  2. Natura - pod tym ogólnym terminem kryje się pas zieleni za domem z wiewiórkami, które biegają po dachu i całą masą wszelkiego rodzaju ptaków, ogródek, świeże pomidory w sezonie (za płotem), konie u sąsiadów, sarny w lasku, duży pies (zawsze chciałam mieć dużego psa).   
    To drzewo widzę kiedy siedzę przy biurku.
  3. Zachody słońca (tak wiem, że to się mieści w kategorii natura) - dla mnie biją na głowę te nad morzem (które są jednakowo cukierkowe). Tutaj nie przykrywają tego wysokie zabudowania, więc cale miasteczko widzi zachód słońca rozlany na niebie. Zróżnicowanie barw zawsze mnie zaskakuje. 
    Z resztą wklejam zdjęcie. 
    To widok z balkonu.
    Lepiej te zachody malował Chełmoński: 
    Zachód słońca zimą

1 komentarz:

  1. E tam wille! Na 100 % tam nie znajdziesz portfela burmistrza! I pewnie nie mają pieczonych ziemniaczków! :)

    PS: Fajnie wiedzieć, że dobrze Ci tam :)

    OdpowiedzUsuń